Kursy

Wykłady paramedyczne

01-12-2014

Z dr n med. Janem Żuchowskim, rozmawia Anna Augustowska z OIL w Lublinie.

„Implanty zębów nie są najlepszym rozwiązaniem we wszystkich sytuacjach” czytamy - nie bez zdziwienia - w przetłumaczonym przez Pana wywiadzie ze szwedzkim protetykiem Par Almqvist’em ze Specjalistycznej Kliniki Implantologicznej w Nacka w Sztokholmie. Co zawiodło - biologia organizmu pacjentów czy technika?

Doktor Pär Almqvist ma bardzo dużą wiedzę i doświadczenie w implantologii, dlatego właśnie uznałem, że warto ten wywiad przetłumaczyć aby mogli się z nim zapoznać także polscy lekarze. Sam przez 20 lat pracowałem w Szwecji, korzystałem tam też z ciągłego dokształcania się na kursach podyplomowych w Skandynawii, Europie czy USA.... Rzeczywiście po niemal 50 latach odkąd za-częto stosować tę technikę, dzisiaj wiadomo już, że implanty nie zawsze są najlepszym wyborem. Przypomnijmy: pierwsze śruby tytanowe wszczepił w 1965 roku szwedzki profesor. Per-Ingvar Brånemark, mając już za sobą kilkuletnie badania dotyczące krążenia krwi w kości gąbczastej u kró-lików. To podczas tych badań, zastosował on rurki z tytanu, które ku jego zaskoczeniu było trudno usunąć po kilku miesiącach. W tym czasie, jeszcze nie zdawał sobie sprawy, że nastąpiła osseointe-gracja. To przyszło powoli. Pacjent Profesora, który otrzymał pierwszy historyczny most na implantach z tytanu w 1965r - stosując się do zaleceń higieny jamy ustnej - używał go przez 40 lat, do ok. 2005r.

Dzisiaj prawie pół wieku po tym doświadczeniu patrzymy na implanty zębów z coraz większą ostrożnością. Dlaczego?

Z całą pewnością musi być brana pod uwagę biologia - ale nie tylko w samej szczęce lub żuchwie ale też w całym organizmie. Bo wszystko musi „współdziałać”. Dlatego proces osseointegracji musi nas-tąpić sam, zgodnie z biologią konkretnego organizm i trwa to 3-4 miesiące. Dr Par Almqvist odradza - natychmiastowe cementowanie dużych konstrukcji protetycznych. Z biologią łączy się technika. Nie wolno moim zdaniem „przegrzewać” kości, bo np. temp. powyżej 52’C uszkadza trwale bardzo delikatną strukturę biologicznej tkanki, co jest niezwykle poważnym problemem. Wiadomo też, że im śruba dłuższa tym lepiej, jej kształt także, ale to postawiłbym na trzecim miejscu, co niestety wielu producentów próbuje odwrócić, a w razie niepowodzenia, przesunąć winę na pacjenta. Włoski implantolog prof. Scialom napisał: „Pokazuje się doskonałe śruby samogwintujące, tylko, że kość to nie kawałek drewna” - Magazyn Stomatologiczny - 2005,12,10-12.

Kiedy ok. 30 lat temu zaczęto wprowadzać implanty zębów w Polsce wierzono, że to idealny sposób aby pomóc pacjentom z całkowitym bezzębiem. Implanty zębowe miały stać się lekiem na całe zło.

Nie ma i nie będzie jednego leku (panaceum) na każdą chorobę, bo najczęściej nie ma jednej przyczyny, a każda choroba jakiegokolwiek organu wpływa na pozostałe, choć w różnym stopniu. To doświadczenie i wyobraźnia lekarza podpowiada, jakie jeszcze dodatkowe objawy się uwidoczniły, niestety my lekarze często patrzymy i... nie widzimy! Mam takie „podchwytliwe” zdj. Rtg. i pytam : co jeszcze dodatkowo zmieniło się po zabiegu? Nie wszyscy „to” widzą, a dochodzi jeszcze kwestia interpretacji. Pewność daje tylko wiele lat doświadczeń, oraz setki obejrzanych zdjąć i pacjentów. Prawidłowe „działanie implantu” zależy od kilku składowych: po pierwsze kość musi być dłuższa o 3mm od śruby w płaszczyźnie pionowej; po drugie kość musi być szersza o 2mm na całym obwodzie śruby w płaszczyźnie poziomej tuż przy dziąśle; po trzecie kość po extrakcji powinna być zbita a nie gąbczasta. Niestety tego wymagania o jakość nie stawia się lekarzom przed usunięciem korzenia zęba i to w bardzo wielu państwach... Przykład: prof. D. Gorbaccio z Włoch dopiero po 40 latach stosowania implantów napisał: „Zacząłem sobie zdawać sprawę, że część gąbczasta kości nie jest wystarczająco gęsta by utrzymać jakikolwiek implant...” Magazyn Stomatologiczny- 2005,12, 10-12.

W USA już prawie 10 lat temu ukazała się książka pt. „Implants In Qualitatively Compromised Bone”, w której 16 autorów pisze o „Implantach w jakościowo skompromitowanej kości”. A cóż to takiego? Okazuje się, że wszyscy ci autorzy przyznają w niej, że nie wiedzą jakie znaczenia dla końcowego rezultatu w implantologii ma jakość kości! Rodzi się więc pytanie czy dzięki extrakcji np. atraumatycznej lekarz może osiągnąć kość bardziej gęstą (Gorbaccio) lub nie skompromitowaną? Wg mnie kość zbitą - można w ten sposób osiągnąć. Implanty w kości zbitej trzymają się mocniej i dłużej. Rzecz jasna przy przestrzeganiu wskazań i zasad operacji - jak też dobrej higieny jamy ustnej przez pacjenta. Po traumatycznym usuwaniu zębów (dawniej „wyrywaniu”) pacjenci mają teraz często żuchwę większą a szczękę mniejszą, co powoduje odwrócenie relacji. Skutki tego są fatalne, bo pacjent przez kilkadziesiąt lat zakodował sobie w pamięci swój sposób nagryzania. Zmiana proporcji żuchwy i szczęki sprawia wtedy poważny kłopot, to tak jakby komuś z nas założono piękne nowe buty, ale zmuszano do chodzenia albo tylko na piętach, albo tylko na palcach. Dlatego lekarz musi sobie odpowiedzieć na pytanie: jak usunąć korzeń zęba, by kość była wysoka i nie zanikała blaszka zewnętrzna szczęki, ani blaszka wewnętrzna kości w żuchwie? Odpowiedź jest prosta - jeżeli korzeń zęba musi być usunięty, to należy zabieg wyko-nać atraumatycznie (na ten temat prowadziłem kurs dla stomatologów z LIL). Dzisiaj usunięcie - nie jest celem samym w sobie, lekarz musi jeszcze przed zabiegiem myśleć, jak następnie odbudować (uzupełnić) brakujące zęby, by pacjentowi przywrócić funkcję żucia w maksymalnym stopniu. Ten plan, czyli tą wizję powinien przedstawić pacjentowi i uzyskać jego akceptację i lepszą współpracę, podczas wszyst-kich zabiegów oraz długo po - czym zmniejsza się znacznie ilość powikłań nie tylko w stomatologii, ale też w całej medycynie.

Przez prawie 20 lat od pierwszych wszczepów szwedzcy stomatolodzy nie obserwowali u swoich pacjentów periimplantitis (i zapewnie innych powikłań). Teraz przewiduje się, że co piąty pacjent będzie miał periimplantitis w ciągu 10 lat od wszczepu. Dlaczego?Chyba z biegiem lat każda metoda leczenia powinna stale ulepszana-?

Na początku wszyscy byli bardziej ostrożni. Później już te powikłania obserwowali, ale nie bardzo chcieli się do tego przyznać, sprawa wyszła na jaw oficjalnie dopiero w 2005r na Kongresie Implantologicznym w Chicago, gdy jeden z prelegentów co chwila przepraszał, za to, że przez kość i śluzówkę widać śrubę implantu. Wtedy inni implantolodzy po powrocie do swych klinik, wezwali swych pacjentów do wizyt kontrolnych, a rezultaty badań kieszonek obok implantów i zdjęć. Rtg. udowodniły statystycznie istnienie periimplantitis u ok.10% pacjentów z implantami. Metoda operacyjna jest stale ulepszana, bo globalnie doświadczeń mamy więcej, ale jednostkowo konkretny lekarz, może tego „treningu” mieć za mało, o czym właśnie w swoim wywiadzie pisze dr Par Almqvist. Dodatkowo nad czym ubolewa Per Ingvar Brånemark, jest nacisk producentów śrub i instrumentów pośrednich do wprowadzania na rynek ciągle nowych modyfikacji bez ich należytego zbadania klinicznego. Lekarze dają wiarę reklamie, która ma na celu sprzedaż a nie dobro pacjenta i okres gwarancji jaki daje lekarz - dotyczy to zresztą nie tylko stomatologii ale całej medycyny.

Co jest najważniejsze w leczeniu implantologicznym: materiał z jakiego implant jest wykonany; umiejętności lekarza czy kondycja pacjenta?

Każda składowa jest tyle samo ważna, bo uchybienie w każdej z nich, grozi złym efektem końcowym. Materiałów jest tak dużo, że nie sposób omawiać każdy z nich. Według mnie każdy lekarz, powinien być krytyczny zawsze w stosunku do siebie w pierwszej kolejności i stawiać sobie te same pytania o: kolejność procedur-? pośpiech-? precyzję-? współpracę z asystą i pacjentem-? oraz kontrole w okresie osseointegracji. Kondycja pacjenta jest też bardzo ważna i ona może się zmieniać w zależności od układów rodzinnych, niedomagania gruczołów dokrewnych, utajonych chorób układowych o których pacjent sam nic nie wie, czy nagłych preferencji w odżywianiu się, przykładów można przytoczyć wiele, ale jeden z nich mam ciągle w pamięci.. . Przyszła do mnie pacjentka bardziej czerwona na twarzy niż wszyscy inni, a po zapisaniu wszystkich danych osobowych do karty, poinformowałem ją, że muszę wykonać badanie Rtg, zajrzeć do ust i policzyć ile zdjęć muszę wykonać. Po odchyleniu policzka, policzeniu, wyjąłem lusterko z ust - a policzek stał nadal w tym samym odchylonym miejscu i nie wracał na swoje miejsce! Okazało się, że pacjentka od 6 miesięcy jadła tylko marchew! Pytanie: czy jest ktokolwiek z nas, kto bez obawy wykonałby operację implantologiczną u takiej (jednokierun-kowej!) pacjentki-? Bo ja nie.

Kiedy bezwzględnie należy zrezygnować w wykonania wszczepu?

Kiedy pacjent jest chory na choroby ogólnoustrojowe, które znacznie wydłużają czas gojenia się ran, np. białaczki, hemofilia, ale też nerczyce, cukrzyca zaawansowana itp. - wtedy zawsze jest konieczna konsultacja z lekarzem prowadzącym. Jeśli występują rany wewnątrz ust, a pacjent nie pamięta od jak dawna i nie ustępują one po 3 dniach zwykłego leczenia. Wszelkie podejrzenia należy wyjaśnić dokładnym badaniem i z wszystkimi próbami dodatkowymi w tym krwi wg Schillinga. Dobra higiena jamy ustnej jest też warunkiem - conditio sine qua non.

Czy palenie papierosów jest silnym przeciwwskazaniem do wykonania wszczepu?

Wg badań przeprowadzonych w USA ok. 10 lat temu, w dymie papierosowym zidentyfikowano ok. 4000 trucizn! Możemy przeprowadzić licytację: z tego 50% są bardzo słabe - pozostaje 2000; z tych ok.50% są słabe - pozostaje 1000; z nich 50% są lekkie - pozostaje 500; a z nich 50% są średnie - pozostaje 250; z nich 50% są średnio-ciężkie - pozostaje nam 125 ciężkich! Trucizny drogą naczyń krwionośnych dopłyną wszędzie! Gojenie się każdej rany u palacza jest wydłużone w czasie, obojętnie na miejsce - lub nie występuje, jeżeli dodatkowo nakłada się na to alkohol, złe odżywianie, itp. Przykłady: Mam znajomego w Kanadzie, mieszka w Toronto, ma 60 lat, złamał nogę, założono mu gips i po 3 mies. stwierdzono, że nie ma zrostu, dokładne badanie wykazało, że jest zdrowy, tylko pali papierosy. Zaproponowano mu operację z wkręceniem śrub z tytanu, ale pod warunkiem, że rzuci pa-lenie i zgłosi się po 1 mies. od tego czasu. Alternatywą jest staw rzekomy i leżenie w łóżku. Rzucił i po 1 mies. wykonano operację. Po 3 mies. kość się zagoiła normalnym zrostem widocznym na zdj.Rtg. Moja sąsiadka złamała nogę 20 października, w grudniu nie było zrostu, rzuciła palenie, ostatni gips zdjęto jej 15 maja następnego roku. Chodzi bez laski. Takich przykładów każdy z lekarzy mógłby dać więcej. Pytanie jest - jeżeli nie goją się kości nogi, to czy mogą zagoić się wszczepy w jamie ustnej...?

Może warto podać „receptę”, konieczne procedury jakie należy wykonać przed zakwalifikowaniem pacjenta do leczenia implantologicznego?

Ja zalecam:

  • badanie długości i grubości kości szczęki lub żuchwy,
  • wykonanie zdj. Rtg min. panoramicznego,
  • ocena odległości do zatok, czy kanału nerwu zębodołowego dolnego, itp.
  • ocena dziąseł i skłonności do krwawień, proste badanie - test najlepiej wykonać kuleczką,
  • łatwość krwawienia i wydłużony czas, powinny być zawsze bezwzględnie podstawą do wykonania badania krwi jak wyżej i konsultacji;
  • zawsze lepiej i prościej uniknąć błędu niż go naprawiać (koszty, sprawy sądowe, itp).
  • dyskusja z pacjentem, przedstawienie wszystkich punktów za i przeciw, informacja o czasie leczenia i kosztach, notatki w karcie pacjenta, a w sprawach wątpliwych wymagany jest jego podpis, np. w USA wszystkie rozmowy są nagrywane...

Co zaproponować pacjentom, którzy są zmotywowani i gotowi za każde pieniądze poddać się leczeniu implantacyjnemu a jednak nie kwalifikują się do tego zabiegu?

W szczęce zalecałbym:

  • przy bardzo niskim wyrostku szczęki, można podnieść dno zatoki nawet na 8-10mm,
  • można też dokonać auto-przeszczepu z talerza kości biodrowej, ale u zdrowych pacjentów,
  • godne polecenia są mikro śruby zakończone płytką o dużej pojemności magnetycznej, a magnesy są umieszczone w protezie, system ten nie daje wyważania implantów(!), z tym że magnesy należy wymieniać co 5 lat, jest to dla pacjentów wiele mówiących zawodowo (np. nauczyciele, księża..) - bardzo duże ułatwienie, eliminujące wszelkie kleje do protez, często zaburzające smak w ustach.

W żuchwie:

  • wykonanie mikro śrub jak wyżej w p.1c,
  • wykonanie protezy Mio-dynamicznej - której opis wykracza poza ramy wywiadu, była ona omawiana i prezentowana na kursie : „Protetyka w praktyce..” w OIL w Lublinie.

Powikłania po wszczepieniu implantów nie poddają się łatwo leczeniu. O periimplantitis mówi się wręcz, że nie ma żadnego dobrego jej leczenia. Pan ma jednak inne doświadczenia?

Tak, mam moje własne obserwacje - opierają się one na tamponach o nazwie Tubulex. Periimplantitis - to stan zapalny tkanek dookoła implantu i powstająca kieszonka obok.

Należy podkreślić 4 fakty dotyczące implantów:

  1. brak wędzidełka okrężnego, (ono po prostu nie powstaje) - czyli brak pierwszej zapory dla bakterii,
  2. brak włókien ozębnej (Sharpey’a) - czyli tej fizjologicznej amortyzacji i ich stopniowego napinania się,
  3. implant jest obciążany cały (cała jego powierzchnia) w 100% w ułamku sekundy przy nagryzaniu,
  4. brak zakończeń nerwowych wewnątrz implantu i dookoła niego (tak jak w miazdze i ozębnej), co oznacza, że pacjent nie odczuwa obciążenia fizjologicznie (obciążenie podczas aktu żucia zmierzył już w 1910r prof. Black - ojciec stomatologii w USA).

Jestem świadom tego, że te cztery punkty nie wyczerpują całości problemu.

W 1990r. w poniedziałek rano zadzwonił do mnie syn mego wieloletniego pacjenta, z prośbą by usunąć ząb-18 (z martwą miazgą i bez bólu), u jego ojca, a mego wieloletniego wiernego pacjenta, który był po operacji ca-gardła, napromieniowaniu i tzw. chemii. Skierowanie podpisał prof. z Kliniki Radio-logicznej Instytutu Karolińskiego w Sztokholmie - odpowiedziałem, że usunę ten ząb, ale w piątek i o piątej, bo muszę się przygotować. Zadzwoniłem do kilku specjalistów, u których byłem na kursach - żaden nie podał konkretnego leku, ani pewnej metody postępowania, wszyscy zalecali ekstrakcję (technicznie łatwą patrząc na wcześniej wykonane zdj. Rtg) w szpitalu z osłoną antybiotykową o szerokim spektrum działania. Dla mnie - taka osłona to dodatkowe obciążenie i tak już słabego pacjenta. Myśl jak w piątek wykonać ekstrakcję nie dawała mi spokoju cały dzień, wieczór i nie mogłem po prostu zasnąć. Nad ranem, przyszła mi myśl by wysterylizować w autoklawie w woreczkach foliowych gaziki, zapakowane po 5 i 10 i tym sterylnym tamponom dać zastrzyk z Tubulicid Blå.

Dlaczego-? Dlatego że:

  1. Tubulicid - stosowałem setki razy na miazgę w: obnażeniach, zranieniach czy złamaniach - a miazga zawsze pozostała żywą, goiła się i wytwarzała wtórną zębinę - to znaczy, że Tubulicid nigdy nie uszkodził odontoblastów, czyli komórek reparacyjnych i tworzących zębinę,
  2. W piśmiennictwie światowym - brak było doniesień o jakimkolwiek jego działaniu ubocznym, mimo, że był sprzedawany w dużych ilościach do ponad 50 państw w tym do USA,
  3. Jeżeli lek, nie uszkadza odontoblastów miazgi - to nie może uszkodzić komórek nabłonka śluzówki, czy dziąsła lub skóry obojętnie gdzie w naszym organizmie, ponieważ...
  4. Badania przeprowadzone w Uppsala - wykazały, że hamuje on wzrost 195 szczepów bakteryj-nych!
  5. Badania przeprowadzone u prof.K.Fetkowskiej w Instytucie Stomatologii Lublinie (1986-89) - wykazały, że strefa hamowania bakterii dookoła krążka nasyconego Tubulicid Blå wynosi 30-40mm!

Tych 5 punktów - było (i jest) dla mnie fundamentem, na którym oparłem (i nadal opieram) moje postępowanie. We wtorek rano przygotowałem pierwsze tampony i rozpocząłem testowanie na sobie: przecierając podniebienie, język, wargi, kąty ust, przedsionek nosa, uszy a na koniec oczy! NIC. Żadnego kłucia, pieczenia, szczypania itp. Dlatego od 9,oo rozpocząłem testowanie na pacjentach, (wszystkie zabiegi na dziąsłach i śluzówkach) informując ich o tym, że to nowa metoda, że nie ma skutków ubocznych bo ją sam na sobie przetestowałem, a gdyby co to proszę o tel. Testowałem wtorek, środę, czwartek i piątek od 9,oo do 17,oo. Gdy przyszedł w/w pacjent, nastąpiła dezynfekcja całej jamy ustnej znieczulenie i odcinanie włókien ozębnej po powierzchni korzenia przy pomocy PerioScalpeli, usunięcie nastąpiło przy pomocy kleszczy nałożonych tylko na koronę zęba 18 , bez dotykania do dziąsła. Gdy krew wypełniła cały zębodół, wyrównałem ściany i nałożyłem tampon Tubulex. Wszystko oberwował syn, by następie identycznie zakładać ojcu nowe tampony - w domu po każdym posiłku. Metodę wcześniej uzgodniłem z synem pacjenta i byliśmy w stałym telefonicznym kontakcie. Jest to metoda bez antybiotyków i pobytu w szpitalu, a oparta na tamponach Tubulex, w imię zasady: lokalny problem należy rozwiązywać lokalnie - bez obciążania całego organizmu. Rana poekstrak-cyjna zagoiła się po 5 dniach, prof. był tym faktem mile zdziwiony. Tampony te są sterylne i nasączo-ne preparatem Tubulicid Blå, którego recepturę stworzył prof. Martin Bränström. Tubulex był pomy-ślany jako tampony poekstrakcyjne, jednak z biegiem lat i zdobywanym doświadczeniem, zakres stosowania został poszerzony na: gingivitis a następnie - periimplantitis. Rezultaty są bardzo pozytywne, prowadzące do - wyleczenia. Już kilkadziesiąt Koleżanek i Kolegów na terenie woj. lubelskiego, a w Polsce kilka tysięcy ma doświadczenie w ich stosowaniu i niektórzy informują mnie o dodatkowych zastosowaniach, np. Koleżanka z Katowic o zastosowaniu Tubulex jako opatrunku przy odleżynach u mamy po wylewie, a Koleżanka z Rybnika o zatamowaniu krwawienia z nosa u ojca, którego przez ½ godz. nie mogła zatamować, nastąpiło to dzięki temu, że Tubulex nie kleją się do skrzepu. Te wszystkie doświadczenia - były podstawą zastosowania tamp.Tubulex też w periimplantitis, jednak należy przyznać, że są to moje jeszcze pojedyncze obserwacje, aczkolwiek zachęcające. Badania systematyczne zostały już zapoczątkowane w Sztokholmie i Malmö, ale na wyniki musimy jeszcze poczekać.

Wykład z dokumentacją multimedialną - mam już przygotowany i chętnie przeprowadzę go na zaproszenie każdej OIL w Polsce, (dla lekarzy dentystów, laryngologów, dermatologów, diabetologów [trudno gojące się rany] a każdy lekarz otrzyma gratis kolorową ulotkę z próbką 4 tamp. Tubulex. Kliniczną dokumentację oraz więcej informacji dotyczących Tubulex - można znaleźć w Internecie, na str. - www.narol-dental.pl Dziękuję bardzo za celne pytania - są takie jakby je sam Pacjent postawił... kliknij aby powiększyć kliknij aby powiększyć Artykuły para-medyczne są publikowane na stronie www.obiektywnie.com.pl

Katar… wyleczenie ? !

Motto: "Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy" - Albert Einstein. Historia z pacjentem. Przed kilkunastu laty przyszedł do mojej praktyki pacjent kichający i kaszlący. „Nie chciałem odwoływać wizyty, myślę, że dla dr to nie problem, że ja kicham…” Jasne - ale na wszelki wypadek założyłem 2 maski papierowe na usta i nos, ale nie miałem okularów. Po 10 min. zacząłem odczuwać „kręcenie w nosie”, po 15 początek „kapania z nosa”, po 20 „łzawienie” w oczach, a po 25 musiałem przerwać zabieg zaplanowany na 60 min. - nie byłem w stanie go kontynuować. Istotą sytuacji było to, że te wszystkie „reakcje mojego organizmu” nie były zależne od mej woli! Jak to jest możliwe-? Zwolniłem pacjenta, następny miał czas za 1 godz. To okres za krótki by dostać nagłą wizytę u laryngologa, wskoczyć do apteki, połknąć jakieś tabletki i wyzdrowieć - przed wizytą następnego pacjenta.

Refleksja - jeżeli ta „infekcja” przeszła powietrze i przez 2 maski i trwa 15min. to jest dopiero w początkowym stadium, a „bakcyle”8 jak mawiał L.Pasteur dopiero się usadowiły, na pewno jeszcze niezbyt głęboko. Ale jak je usunąć z nosa i oczu-? Wtedy „szara komórka” podpowiedziała: zmniejsz ich ilość przez płukanie. Dobrze, ale czym-? Nie miałem nic „do oczu” a one łzawiły jak po obraniu 5 cebul! Wtedy przyszła następna myśl – wskocz pod prysznic! Skierowałem strumień na nos i od dołu do dziurek a następnie do ust i z góry na oczy. Po 5 min. nastąpiła poprawa. Wtedy nastawiłem na naj-wyższą możliwą do wytrzymania temp. Przecież nasz organizm broni się nie pytając nas o zgodę, między innymi przez podniesienie temp. i wtedy mamy „gorączkę”. Po 10 min. byłem już bez kataru, a po 15 uznałem, że dalsze „płukanie” jest już zbyteczne! Przecież żadne „środki” doustne nigdy i u nikogo, w takim expressowym czasie, takiego „działania” - nie spowodowały, a obciążają jeszcze wątrobę, która musi te „trucizny” usunąć. Każdy lek zabijający: pasożyty, bakterie, wirusy czy grzyby, a podany doustnie jest też trucizną i dla ludzi, tylko dawka jest za słaba, jednak dłużej stosowany ma zawsze jakiś (?) osobniczo zmienny wpływ na człowieka. Stąd jeden ma „mocniejszą” głowę a drugi „słabszą”.

Naukowe uzasadnienie - nie dawało mi spokoju, przecież ktoś to musiał już zbadać, choć nie zastosował właśnie w takim „przypadku”. Wytłumaczenie - pochodzi z badań nad próchnicą zębów. Pytanie - jak to jest możliwe, że w tkance najtwardszej w organizmie (zaraz po brylantach), „miękkie” bakterie mogą wywołać chorobę zwaną próchnicą zębów-? Wytłumaczył to prof. Bo Krasse (Szwecja) w swej pracy dr: „Badania nad kwasotwórczymi mikroorganizmami w ustach. Ze specjalnym odniesieniem do próchnicy zębów”. Cyt.”Po użyciu substratu, który zawierał wiele sacharozy stwierdziliśmy, że kolonie bakterii (streptococci) produkują z sacharozy śluz, pewien polisacharyd, podobny do dextranu”, który jest... . I etap: silnie klejący się do szkliwa - by bakterie mogły utrzymać się na jego powierzchni... Po 30 minutach, bakcyle przechodzą do… II etapu: wytwarzając słabe kwasy organiczne, które uszkadzają szkliwo, śluzówkę lub skórę.

Drugi dowód, pochodzi z Århus w Danii, gdzie prof. Harald Löe przeprowadził eksperyment z grupą studentów i udowodnił, że można wywołać stan zapalny dziąsła (gingivitis), przez zaniechanie czysz-czenia zębów oraz, że ten stan jest odwracalny, jeżeli powierzchnie zębów dokładnie się oczyści!

Przebieg kataru (nie siennego) w Polsce i na całym świecie:

  1. drobnoustroje kleją się do śluzówki w nosie - organizm broni się sam, zmuszając nas do kicha- nia, ma nadzieję, że klej jest słabszy niż pęd powietrza, który powinien je usunąć… w tym czasie, ludzie zasłaniają nos chusteczką i odwracają głowę od innych..,
  2. drobnoustroje wytwarzają kwasy – organizm broni się wytwarzając śluz celem rozcieńczenia kwa- sów z nadzieją, że to wystarczy i bakterie ze śluzem zostaną wydmuchane do chusteczki; jeżeli to „kapanie” nie ustaje, ludzie idą do apteki i kupują środek powstrzymujący wydzielanie śluzu, umo- żliwiając tym samym drobnoustrojom, dalszy rozwój i przechodzenie z przedsionka do jamy nosa..,
  3. drobnoustroje opanowały jamę nosa - organizm broni się powodując obrzęk śluzówki, „oj zatkało mi nos”- ludzie idą do apteki i kupują środek obkurczający śluzówkę, otwierając nozdrza, a tym samym ułatwiając drobnoustrojom dostęp do gardła..,
  4. drobnoustroje opanowują gardło - organizm broni się kaszlem, starając się je usunąć; ludzie idą do apteki i kupują środek wykrztuśno-znieczulający, nie czują już drażniących kwasów w gardle, przestają kaszleć, a tym samym ułatwiają drobnoustrojom przejście dalej do tchawicy i oskrzeli; jeżeli wystąpi gorączka, kładą się do łóżka lub idą do lekarza, on przepisuje antybiotyk o „szerokim spektrum” który i tak nie zabija wszystkich bakterii, np. w jamie ustnej mamy ich około 500 szcze- pów, a jeżeli katar najczęściej wywołują wirusy np.: rhinovirus, adenovirus lub myxovirus, to ten pierwszy występuje aż w 80 typach (!) co jest przyczyną, że nie osiągamy odporności po katarze/ grypie, ponieważ następną infekcję powoduje już inny ‘typ’, a antybiotyk zabijając(?) bakterie… ułatwia tym samym dalsze życie wirusom, które chcąc żyć, muszą opanowywać następne powierzchnie - wchodząc do płuc..,
  5. zapalenie płuc – powinno być już leczone w szpitalu, po wykonaniu posiewu i antybiogramu i zastosowaniu tzw. ”celowanego” antybiotyku o ile zapalenie wywołały bakterie; jeżeli jednak przyczyną są wirusy, których na pożywkach hodować nie można, sytuacja komplikuje się już bardzo poważnie…

Moja metoda sprawdzona na sobie i dziesiątkach pacjentów & znajomych:

  • w aptece należy kupić½ l. roztworu soli fizjologicznej oraz strzykawkę 5-10 ml.
  • w łazience stanąć przed umywalką z lustrem,
  • koniec strzykawki wcisnąć do końca w zagłębienie na okrągłej główce flaszki, Foto-1,
  • odwrócić butelkę dnem do góry i naciągnąć całą pojemność strzykawki, Foto-2,
  • wyjąć koniec strzykawki, wprowadzić go do przedsionka nosa raz po prawej a drugi raz po lewej stronie - i wstrzyknąć całą zawartość strzykawki, - jeżeli roztwór dostanie się przez nos do ust, należy go wypluć do zlewu,
  • powtórzyć zabieg po: 5 – 10 – i 15 min. co powinno wystarczyć.

Uwaga: metoda jest skuteczna na samym początku, kiedy „katar” jest jeszcze w obrębie nosa. Koszt leczenia wynosi ok. 2-3 zł. Gdyby drobnoustroje były bardziej klejące się, proponuję przeciąć jeden sterylny tampon Tubulex na 2 połowy i każdą z nich włożyć do przedsionka nosa na 15 min. Tampon jest nasączony roztworem Tubulicid Blå, który zabija 195 szczepów bakteryjnych, nie jest antybiotykiem i nie tworzą się szczepy oporne, a hamuje rozwój drobnoustrojów na pow. 30-40mm, dookoła tamponu. Foto-1: strzykawka wprowadzona do główki butelki. Foto-2: butelka odwrócona dnem do góry a strzykawka naciągnęła całą swą zawartość. kliknij aby powiększyć kliknij aby powiększyć

Życzę każdemu Czytelnikowi – wyleczenia.

Pozdrawiam – Jan Zuchowski dr n med.

Kontakt

NAROL-DENTAL Sp. z o.o.

ul. Warszawska 3, 37-610 Narol
Tel.: 0048 - 16 63 170 78

Zakupy detaliczne - e:

 

Dystrybutor - Zuchowski-Dental spzoo

                              Pucka 59,   70-851 Szczecin

                              Tel.: 91 46 90 163,

                              Mail: